środa, 19 sierpnia 2015

Można sobie przypomnieć, że się kogoś kocha? Czyli recenzja "Na szczycie".

Autor: K.N. Hanner
Tytuł: Na szczycie
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2015(data przybliżona)
Kategoria: Romans,literatura erotyczna

Dzisiaj przedstawię Wam debiutancką powieść „Na szczycie” dwudziestosześcioletniej mazowszanki ukrywającej się pod pseudonimem K.N. Hanner. Na co dzień pracuje w dużym centrum handlowym, a wolnych chwilach oddaje się swojej pasji - pisaniu. Jest, jak sama mówi, miłośniczką psów, polskiego morza i Mazur oraz wielką fanką Avenged Sevenfold. Pomysł na napisanie tej książki narodził się podczas oczekiwania na (wtedy jeszcze niewydane) części Greya i Crossa. To historia spisana na prawie ośmiuset stronach.
Rebeka Staton, by zarobić na swoje utrzymanie, musi pracować w nocnym klubie go-go jako striptizerka. Mieszka ze swoim najlepszym przyjacielem Treyem, który jest gejem. Pewnego dnia w miarę uporządkowany świat dziewczyny wywraca się do góry nogami. Podczas jednego z występów w stroju anioła wdaje się w niepotrzebną dyskusję z klientem. Skutkuje to natychmiastowym zwolnieniem z pracy. Tajemniczy mężczyzna, Sedrick Mills, okazuje się menadżerem najlepszego zespołu rockowego w kraju. Oferuje dziewczynie posadę tancerki w zespole oraz wyruszenie z nimi na tournée. Jednak to dopiero początek historii. Czy Reb wyruszy w trasę? Komu odda swoje serce? Kto okaże się ojcem dziecka Kary? Czy po pewnym tragicznym zdarzeniu odzyska pamięć? Czy Sed odkryje sekret łączący Ericka z jego siostrą? Jak zakończy się ta cała historia?


Przejdźmy do meritum. Najpierw rzuciła mi się w oczy okładka. Jest ona świetna, i za to duży plus. Dobrze wykonana grafika działa jak wabik na potencjalnego odbiorcę. No i oczywiście oddaje klimat całej powieści. Dodatkowym atutem tej pozycji jest fakt, że bohaterami książki są muzycy zespołu rockowego, gdyż jestem fanką tego gatunku muzycznego. Do tej pory tylko raz spotkałam się z książką, w której występowały gwiazdy rocka. Świetnym zabiegiem literackim było umieszczenie w fabule przyjaciela głównej bohaterki - geja. Jeśli naprawdę istnieją tacy ludzie jak Trey, to chciałabym mieć takiego kolegę. W moim odczuciu książka napisana jest na podobnym poziomie jak słynny Grey, szczególnie pod względem jakości i ilości scen erotycznych, plus wątek kryminalny. Powinna więc przypaść do gustu fankom tej trylogii. Następny plus przyznaję za dobór odpowiednich fontów. Jako osoba z wadą wzroku zawsze zwracam na to uwagę. Ponadto „Na szczycie” zawiera sporą ilość dialogów, dzięki czemu lekko się ją czyta.

Ale... nie ma książek bez wad, tak samo jak nie ma książki, która zadowoliłaby każdego. Tu też bez potknięć się nie obyło. Najbardziej raziły mnie liczne przekleństwa. Nie należę do osób, które ich nie używają, jednak ich nadmiar sprawił, że książka wydawała się sztuczna i mało realistyczna. Kolejny minus za zbyt liczne sceny erotyczne, czasem miałam wrażenie, że główni bohaterowie w ogóle nie wychodzą z „łóżka” (nie zawsze działo się to w sypialni). Nadmiar seksu w książce wynagrodziła mi scena porwania. Początek powieści mnie znudził, jednak z każdą kolejną stroną historia robiła się coraz ciekawsza. Zakończenie nieco mnie zirytowało, bo niewiele wyjaśniło. Na szczęście autorka mnie uspokoiła, mówiąc, że to będzie trylogia z bonusem. Dodam jeszcze, że książkę otrzymałam w stanie surowym, bez korekty, więc liczę, że po dopracowaniu tekstu liczba minusów się zmniejszy chociaż o połowę.

Podsumowując, jeśli lubicie pikantne i długie historie, to gorąco polecam tę pozycję. Nie rozczarujecie się, zwłaszcza że autorka ma już ukończony drugi tom, a trzeci właśnie powstaje. Czytać będziecie z wypiekami na twarzy, więc przygotujcie sobie nie szklankę, lecz wiadro lodu, by się ochłodzić. Sama jestem ciekawa, jak by wyglądała ekranizacja tej powieści. Na pewno oznaczona byłaby - 18+, powieść, którą idealnie czyta się po zmroku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zapiski książkoholiczki , Blogger