środa, 19 sierpnia 2015

Niewolnicze uczucia. Czyli recenzja "Tam, gdzie nie sięga już cień".

Autor: Hanna Kowalewska
Tytuł: Tam, gdzie nie sięga już cień
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 23.04.2015
Kategoria: powieść obyczajowa

Nadszedł dzień na zaprezentowanie kolejnej opinii. Czytając opis tej książki, czułam, że może okazać się porywającą i wciągającą opowieścią. Chciałam przeczytać dobrą obyczajową książkę, a że pochodzę z Pomorza, moją uwagę zwróciła informacja o tym, że akcja rozgrywa się nad morzem. Jest to moja pierwsza książka tej autorki i czuję, że nie ostatnia, zwłaszcza że zauważyłam powieść z moim imieniem w tytule.


Inka jest młodą graficzką i pracuje w warszawskiej galerii. Pewnego dnia dostaje telegram od dawno
niewidzianej ciotki Berty. Kobieta jest umierająca i chce się pożegnać oraz opowiedzieć o czymś bardzo ważnym. Inka po latach wraca do Jantarni, z której wyjechała nie bez powodu. Na miejscu nikt poza ciotką na nią nie czeka i spotyka się z wrogim nastawieniem ze strony mieszkańców. Co takiego stało się w przeszłości, że młoda graficzka postanowiła uciec do stolicy i nigdy nie wracać? Dlaczego dziewczyna od lat nie odbiera telefonów od przybranego brata Zbyszka? Dlaczego jej przyjaciele z młodości nie ułożyli sobie życia, są samotni albo w nieudanych związkach?

"(...)Niewolnicze uczucia. Przyczerniają wszystko jak sadza, która zostaje, gdy zgaśnie ogień. Chciałabym się od tego uwolnić(...)"

Książka posiada zarówno trochę minusów, jak i plusów, przez co postanowiłam nie rozbijać tym razem na dwie części opinii na temat książki pozytywnej i negatywnej. Zwłaszcza że tam, gdzie pojawiała się zaleta, zaraz ukazywała się również wada.
Na ogromne oklaski zasługuje okładka, która od razu rzuciła mi się w oczy. Wykonano ją bardzo starannie. Kolorystycznie wszystko ze sobą świetnie współgra, a każdy szczegół jest dokładnie przemyślany, dzięki czemu nie jest ona przekombinowana. Jednak wydawca mógłby postawić na inny kolor papieru. Białe kartki strasznie odbijają światło, przez co czytanie nie jest do końca przyjemną czynnością, choć dzięki odpowiedniej wielkości czcionki nie było aż tak źle. Język, jakim posługiwała się autorka, był wręcz idealny. 
Książka zawiera bardzo bogaty wątek historyczny rodziny. Podczas lektury miałam okazję spotykać się z licznym retrospekcjami, które były zamieszczane w sposób przemyślany, nie zdradzały dużo szczegółów, tylko były uzupełnieniem aktualnej akcji. Czasem odczuwało się nadmiar tych wspomnień i według mnie powinny być oznaczone jakąś specjalną czcionką. Niestety podczas lektury zdarzało mi się gubić w akcji, bo mimo oznaczenia fragmentu, nastawiałam się na kolejny wątek, a nie retrospekcje. Cała historia od początku do końca jest owiana tajemnicą. Od połowy książki akcja nabiera rozpędu i coraz więcej zaczyna się dziać. Natomiast pierwsza połowa była dla mnie dość męcząca. Podczas lektury mamy okazję poznać wiele ciekawych jak i różniących się charakterem postaci. Poznajemy Weronikę, która nie potrafi pisać i często chodzi na plażę rysować listy na piasku do Pana Boga (w jeden z takich listów wplątuje się Tomek wraz ze swoimi kolegami). Mamy również nadopiekuńczą mamę Tomka czy Patykową, która zmagała się z przemocą domową.   

"Inka-srynka!-Stary miał wyrobione zdanie o kobietach.- Jeszcze nawet nie powiedziałeś cześć,  a już się czujesz jak meduza wdeptana w piasek. Tak to z nimi jest. Zawsze!(...)"

Książka porusza wiele trudnych tematów. Jednym z nich jest choroba nowotworowa i jej następstwo, czyli śmierć. Powieść mimo otoczki powrotu Inki i ogólnej nienawiści do niej zawiera również liczne opisy zmagań Berty z chorobą, która ją stopniowo wykańcza. Pod wpływem silnych leków przeciwbólowych dryfuje między jawą a snem. Gdy umiera człowiek, ludzie otaczający daną osobę mają w zwyczaju pokazywać dawno skrywane oblicze, a tajemnice, które były skrzętnie skrywane, nagle zaczynają wychodzić na światło dziennie.

Podsumowując, powieść została napisana na wysokim poziomie. Nie należy do lektury lekkiej i niezobowiązującej. Aby zrozumieć tę książkę, trzeba oddać się jej w całości i czytać w całkowitym skupieniu. Nawiązywanie w niej do rodzinnych tradycji, kultury kaszubskiej oraz tajemnic, które były skrywane przez lata, było doskonałym posunięciem. Podczas lektury możemy się spotkać z wątkami humorystycznymi, jak i takimi, które skłaniają nas do poddania się lekkiej refleksji nad naszym życiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zapiski książkoholiczki , Blogger