środa, 19 sierpnia 2015

Teraz już wiem na pewno, że tam, na końcu tęczy, czeka na mnie spełnienie marzeń. Czyli recenzja "Love,Rosie".

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: Love, Rosie
Tytuł oryginału: When Rainbows End
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 3 grudnia 2014r.
kategoria: Romans

        „Love, Rosie” jest kolejną pozycją Cecelii, po jaką miałam okazję sięgnąć. Pierwszą było „PS Kocham Cię”. Jest to drugie wydanie, pierwsze ukazało się pod tytułem „Na końcu tęczy”. Od razu mogę powiedzieć, że dla mnie ta książka zasługuje na co najmniej 11 gwiazdek. Cecelia jest bardzo utalentowaną autorką i mam nadzieję, że inne jej powieści równie silnie będą na mnie oddziaływać.
Rosie i Alex przyjaźnią się, są nierozłączni od dzieciństwa, nierozłączni i niemożliwi do opanowania. Gdy byli razem, nie potrzebowali nikogo innego. Żadnych innych przyjaciół. Kłócili się, ale i tak jedno bez drugiego nie mogło wytrzymać. Wspólne żarty i wygłupy skończyły się w dniu, w którym ojciec Alexa zmienił pracę. Chłopiec wraz z rodzicami wyjechał z Dublina. Rosie i Alex mocno przeżyli rozstanie, nie byli sobie w stanie wyobrazić życia bez siebie. Wkrótce on zaczyna studia na Harwardzie, natomiast ona planuje wyjechać do Bostonu, do Szkoły Hotelarskiej Boston College. Jednak wszystko się zmienia po balu absolwentów. Czy magiczny związek dwojga ludzi przetrwa lata i tysiące kilometrów rozłąki? Czy wielka przyjaźń przerodziłaby się w coś silniejszego, gdyby sprawy potoczyły się inaczej? A jeśli los da im drugą szansę? Czy zdołają ją wykorzystać?

        Powieść napisana przez Cecelie Ahern jest jedną z tych, o których tak łatwo się nie zapomina. W stu procentach podbiła moje serce i cieszę się, że ją przeczytałam. Dwa wieczory pełne łez, nerwów, wzruszeń oraz nadziei, że głównym bohaterom się ułoży. Zaznaczę (jeśli nie wiecie), że cała ta historia oparta jest na faktach, przez co jeszcze bardziej ją przeżywałam. Jest coś, co zawsze będzie mi się kojarzyć z tą książką. Jest to charakterystyczne „wjem” wypowiadane przez Alexa. Rosie niejednokrotnie zwracała mu na to uwagę, ale mimo upływu lat on wciąż popełnia błąd w tym słowie. Książka na początku pokazuje obraz przyjaźni dwojga głównych bohaterów, jednak gdy Rosie zostaje matką, jej córka również odnajduje swojego najlepszego przyjaciela. Dzięki czemu mamy okazję obserwować jakby Déjà vu. Powtórkę z przyjaźni i rozstania dwojga bliskich sobie ludzi. Powieść ukazuje siłę przyjaźni, która mimo przeciwności losu nadal trwa. Podczas lektury często zastanawiałam się „co by było gdyby”. Sama nigdy nie posiadałam przyjaciela/przyjaciółki tak długo jak Rosie i szczerze jej tego zazdroszczę. W moim życiu przyjaciele pojawiali się i odchodzili. Natomiast oni nie chcieli, aby tak było. Nie chcieli za kilkanaście lat siedzieć przy stole, zastanawiając się, co robią, czy założyli rodzinę. Nie chcieli pamiętać o sobie tylko z okazji świąt czy rocznic. Byli wyjątkowymi przyjaciółmi. Jedno dla drugiego było w stanie zrobić bardzo dużo. Ostatnie strony pochłaniałam jak szalona. Akcja nabierała tempa i miałam nadzieję, że w końcu się uda, że w końcu zobaczę happy end. Świetnym posunięciem było napisanie książki w dość oryginalny sposób. Wszystkie wspomnienia z przeszło pięćdziesięciu lat zapisane zostały w formie liścików, SMS-ów, maili, listów, zaproszeń i kartek z życzeniami.
        Książkę polecam każdemu, nie ma tu ograniczeń ani na wiek, anie na płeć. Nie jest to erotyk, ale prawdziwa historia, która może przydarzyć się każdemu, bo naszym życiem rządzi przypadek. Jest idealna na każdą porę roku. „Wjem” jedno, na pewno chcę zobaczyć ekranizację i zdobyć film do swojej prywatnej kolekcji, by móc co jakiś czas po nią sięgać, tak samo jak po książkę, i odświeżać sobie tą niesamowitą historię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Zapiski książkoholiczki , Blogger