sobota, 3 października 2015

To nie wybory nas definiują, tylko zasady, którymi kierujemy się w życiu. Czyli recenzja "Istot Mroku"


nie jest to  jeszcze oficjalna okładka
Autor: Agnieszka Michalska
Tytuł: Istoty Mroku
Wydawnictwo: -
Data wydania: -
Kategoria:  fantastyka, fantasy





Po krótkiej przerwie wracam do Was z najnowszą, przedpremierową recenzją książki „Istoty Mroku” Agnieszki Michalskiej. Autorka debiutowała na rynku wydawniczym powieścią „Kroniki ciemności. Łowca demonów”, która zajęła trzecie miejsce w plebiscycie na Najlepszy polski debiut YA 2013.

Akcja pierwszej części „Istot Mroku” rozgrywa się w 1902 roku na terenie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii. Została opowiedziana z punktu widzenia młodej kobiety – Charlotte Perri. Dziewczyna trafia pod opiekę Thomasa Black’a, jednego z najsławniejszych, a jednocześnie najbardziej marudnych i wymagających Łowców demonów. Pod jego okiem wytrwale przygotowuje się do walki z mrokiem oraz nadciągającej wojny z syberyjskimi najeźdźcami.
Jednak to dopiero początek.
dzieło Karoliny Pająk

Książka opowiada o znanej archeolog Mischy Roberts, prowadzącej wykopaliska w ruinach kościoła
w Portsmouth. Gdy czas otrzymany na zbadanie terenu dobiega końca w poszukiwaniach następuje przełom. Taki wstęp bardzo mi się spodobał i zachęcił do dalszej lektury. „Istoty Mroku” przypominają mi mieszankę Tomb Raidera i Lovecrafta.

Czytając tę powieść czytelnik ma okazję poczuć się jak archeolog i razem z bohaterami zagłębić się w odkrywaniu przeszłości na nowo. Jednak czasem bywa tak, że to, co głęboko ukryte powinno zostać tam na zawsze.

Za każdym człowiekiem, kryje się jakaś historia. Zawsze powracamy myślami do złych momentów, zamiast cieszyć się z beztroski. Nawet na łożu śmierci, żałujemy za grzechy, niźli z uśmiechem wspominać najpiękniejsze lata swojego życia.”

Pradawna magia i zapiski, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Tak w kilku słowach mogę opisać tę książkę. Autorka zrobiła niesamowity postęp, jeśli chodzi o sztukę pisania. Historia została rozbudowana o wątki, opisy, wiersze, piosenki, a do tego została spisana na 284 stronach (przed składem i łamaniem). Po tych zabiegach z pewnością będzie gruba, a takie właśnie lubię najbardziej. Mamy tutaj różnorodność bohaterów, nie są oni idealni, każdy ma jakieś wady, co jest cudowne w całej lekturze. W końcu lepiej się czyta o bohaterach, których łatwiej sobie wyobrazić niż o takich przekoloryzowanych.

Czytając mogłam zapoznać się z wierszami, które są nieodłącznym elementem książki. Przyznaję też, że sama autorka ma do nich talent. Ja nigdy nie potrafiłam stworzyć czegoś sensownego z drugim dnem.


Już kiedyś wspominałam o tym, że lubię mapki w książkach, gdzie akcja dzieje się w różnych miejscach, a główni bohaterowie podróżują. Pod tym względem autorka oczywiście mnie nie zawiodła. Powstała mapka Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Katakumb. Cudownie i precyzyjnie wykonana przez Karolinę Pająk, młodą i utalentowaną artystkę, która stworzyła również wizerunek samej Charlie oraz opatrzyła każdy rozdział w tematyczną grafikę. Majstersztyk!

To nie wybory nas definiują, tylko zasady, którymi kierujemy się w życiu.”

dzieło Karoliny Pająk
Autorka bardzo skrupulatnie przygotowywała się do tworzenia poszczególnych scen, w tym do sceny szermierki. Oglądała filmy instruktażowe, czytała wypowiedzi na forach, aby sceny opisywane w książce były odpowiednio odwzorowane i nie odbiegały zbytnio od realiów. Ponadto mamy tutaj wiele odniesień do samej historii, którą pisarka się pasjonuje, co dało się odczuć. Mimo tego, nie zabrakło też wątku romantycznego, który nie był przekombinowany.  Także dla każdego znajdzie się coś co na pewno lubi.

"W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym gorsze od śmierci, może być tylko potępienie ze strony tych, którym się kiedyś pomagało. Dla takich ludzi nie istnieje takie słowo jak wdzięczność. Czerpią korzyść z wyzyskiwania innych, a potem odwracają się do nich plecami, bez wyrzutów sumienia posyłając ich na stos..."

Nie wszystko opisane w tej książce jest takie, jak się wydaje. Nie wszystko jest albo białe, albo czarne. Jest coś pomiędzy. Akcja toczy się niby gładko, jednak pod koniec pojawia się jej niesamowity zwrot. Dopiero wtedy zaczyna się łączyć pewne fakty. Książka kończy się w takim momencie, że czytelnik po lekturze ma wielki niedosyt. Do tej pory mam o to żal do autorki. Próbowałam się dowiedzieć co dalej, kto przeżyje itd., ale milczy jak zaklęta. Pozostaje mi tylko czekać. Dodam jeszcze, że w książce prócz mapek pojawią się jeszcze inne dodatki, nad którymi autorka cały czas pracuje.

Podsumowując książka warta jest uwagi, nie jest nudna i przekombinowana. Widać, że autorka przyłożyła się do pisania i nie marnowała czasu, a rady czytelników i znajomych znalazły ujście w postaci najnowszej historii. Gorąco polecam :)

Strony tej księgi są zrobione z wyprawionej ludzkiej skóry, szpon demona służył mi za pióro, a krew za inkaust.
Charlotte Perri 
          6 grudnia 1922, Londyn”

3 komentarze:

  1. Bardzo dziękuję za szczerą opinię! <3

    Pozdrawiam serdecznie,
    Agnieszka Michalska
    https://www.facebook.com/AutorkaAgnieszkaMichalska

    OdpowiedzUsuń
  2. Już za samą okładkę dałabym się pokroić *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja fantastyczna bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zapiski książkoholiczki , Blogger