Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2019

Vi Keeland & Penelope Ward - "Zbuntowany dziedzic"

Vi Keeland & Penelope Ward - "Zbuntowany dziedzic"


"Czasem strach przed tym, co może nas spotkać złego, nie pozwala nam doświadczyć tego, co dobre."

Duet, który w ostatnich miesiącach bardzo często mi towarzyszy to Vi Keeland i Penelope Ward. Po raz kolejny zachwyciły mnie swoją twórczością i pomysłem na tak przyjemną fabułę. W te czerwcowe, ciepłe dnie jak najbardziej przyda się fajna pozycja i kawa! Obie autorki po raz kolejny sprostały wymierzonym celom, dzięki czemu możemy się rozluźnić ze "Zbuntowanym dziedzicem". Okładka powieści to połączenie elegancji oraz niegrzecznego chłopca. Na odwrocie zaś, czekać na was będzie opis, który podsyci ciekawość.
"Życie składa się w dziesięciu procentach z tego, co ci się przytrafia, i w dziewięćdziesięciu procentach z tego, co z tym zrobisz."

Poznajcie Gie! Jest to pewna siebie, wiedząca czego chce kobieta, która za wszelką cenę chce spełnić swoje marzenia. Skupia się obecnie na pisaniu swojej powieści. Akcja książki obsadzona jest w Hampton. Aby podkręcić wenę, dziewczyna postanawia zatrzymać się w urokliwym miejscu i wczuć się w swoją powieść. Jeden wieczór, jedna noc, zmienia wszystko. Dziewczyna musi pomóc przyjaciółce, ale jeszcze nie wie, że to ciąg dalszy nastąpi. 

"Jego słowa były jak nóż wbity w samo serce i dotarły do mnie w najgorszym możliwym momencie".

Rush jak tytuł powieści wskazuje to nikt inny jak właśnie zbuntowany dziedzic. Oprócz udziałów w rodzinnym interesie sam ma głowę na karku i zarabia krocie. Za maską wrednego typa skrywa piękne oblicze-czyż to nie cudowne ? Facet nie dość, że seksowny to jeszcze dobry. 
Pierwsze spotkanie naszych bohaterów jest dość śmieszne. Gia traktuje Rusha jak zwykłego klienta, a nawet lekko nim pomiata! Ta scena w książce bardzo mi się podobała:)
"Przyglądanie się, jak te pełne usta zamykają się wokół małej wisienki, jak policzki jej się zapadają, gdy ssie, było lepsze niż porno".

Płomienny romans, szef i pracownica, charakterna kobietka-to właśnie znajdziecie w powieści! Ba! A nawet więcej. Zapytana, czy warto spędzić czas z tymi bohaterami i historia-odpowiadam jak najbardziej tak ! Emocje, napięcie i zwroty akcji to właśnie nam zapewniają mnie autorki. Jestem na tak ! A ty? Przy tej pozycji z pewnością odpoczniecie po ciężkim dniu. Język, jakim napisana jest książka to nie literatura górnych lotów, dzięki czemu czytanie jest po prostu przyjemne. 
Moja ocena 9/10

Anna Gołuch-Bidas 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu EditioRed! 

wtorek, 16 kwietnia 2019

Vi Keeland, Penelope Ward - "Słodki Drań"

Vi Keeland, Penelope Ward - "Słodki Drań"



Od jakiegoś czasu coraz więcej czytam powieści dwóch świetnych pisarek, Vi Keeland i Penelope Ward. Jestem zachwycona tym duetem oraz tym, co tworzą. "Słodki Drań" niemalże od pierwszych stron pochłonął mnie doszczętnie. Obie pisarki nawet osobno są warte każdej powierzonej im minuty, jednak razem wychodzi im coś niezwykłego. Całkowicie popadłam w stan czytelniczego ciągu. Nie mogłam oderwać się nawet na chwilę. Lekturę zakończyłam późno w nocy, jednak nie żal mi tych paru chwil. Co prawda sen jest ważny, ale przecież książka nie może czekać! Mnie osobiście najlepiej czyta się w moich zaciszu łóżkowym. Nikt mi nie przeszkadza (no, chyba, że chrapiący mąż) cisza, spokój i moja książka. Kartki w ruch, Ania czyta!
Okładka przedstawia seksownego Pana, który mi się osobiście ani trochę nie podoba. Natomiast ten osobnik, którego skrywa wnętrze tej oprawy, jest moim kolejnym mężem.


„Wracając tamtego wieczora do domu, podjąłem ciężką decyzję. Zejdę jej z oczu na jakiś czas. Dam jej trochę przestrzeni. Podobno jeśli wypuścisz coś z rąk i to coś do ciebie nie wróci, tak naprawdę nigdy do ciebie nie należało. Choć zważywszy, że to ja pierwszy ją opuściłem, chyba niczego nie da się przewidzieć.”

Pierwsze spotkanie dwojga naszych głównych bohaterów jest dość śmieszne. Zdarza wam się, że ktoś potrafi wkurzyć was od pierwszego wejrzenia? Aubrey spotkała swojego towarzysza podróży na stacji benzynowej, kiedy jej opona w kole niedomagała, a jego motor również się zbuntował. Tak oto ta dwójka wyruszyła we wspólną podróż. Nasi bohaterowie odkrywają siebie nawzajem, do momentu, aż któreś z nich się zakocha. Nie zdradzę wam więcej! O nie! Książka w ręce i #polkiczytają. 

“Czasem ci, którzy budują wokół siebie najwyższe mury, próbują w ten sposób chronić największe serca”.


Jedno jest pewne, humoru tutaj nie brakuje. Niektóre momenty były tak absurdalne, że aż śmieszne. W sumie zazdroszczę głównej bohaterce jednej rzeczy, podróży w nieznane z nieznajomym, oczywiście nie byle jakim, a TAKIM nieznajomym. Zwiedzanie różnych zakamarków Stanów musi być niezwykłe. Fabuła bardzo mi się podoba. Nie jest ciężka, można spokojnie odpocząć i się pośmiać. Jestem wdzięczna tym dwóm Panią za umilenie mojego czasu. Czekam na dalsze dzieła tego duetu!

Polecam!
8/10



Anna Gołuch-Bidas




Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Editiored


wtorek, 26 lutego 2019

Natasza Socha - "(Nie) Miłość "

Natasza Socha - "(Nie) Miłość "

"Długo dojrzewałam do tego momentu, bo za każdym razem coś mnie hamowało. Ciągle wydawało mi się, że nie teraz, że może powinnam dać mu jeszcze jedną szansę, że poczekam, aż minie wiosna, a potem jeszcze wytrzymam do świąt Bożego Narodzenia. A potem przychodziła kolejna wiosna i znowu wydawało mi si, że to nie jest odpowiednia pora."

Moja przygoda z książką "(Nie) Miłość" autorstwa Nataszy Sochy minęła mi przyjemnie, ale o wiele za szybko. Autorka wzbudziła we mnie ciekawość, chęć dowiedzenia się co szykuje dla swoich bohaterów. To kolejna polska autorka, z którą miło spędzam czas. Przyznam, że ta zaledwie trzystu stronicowa powieść potrafi zaciekawić. Można powiedzieć, że przeleciała przez moje ręce, przeleciała też moje oczy 😂. Dzięki nieco skomplikowanym relacjom dwojga głównych bohaterów można snuć domysły czy ich sytuacja ulegnie poprawie, czy też koniec będzie miał swój czarny scenariusz. Okładka powieści jest przyjemna dla oka, kolory idealnie pasują do aury pogodowej.

"Niezwykle łatwo jest oczarować kobietę wypłukaną z komplementów. Pisząc i flirtując w sieci, uświadomiłam sobie prostą rzecz. Chcę być kochana. W całym tym zwariowanym  świecie, w całym tym systemie wzajemnych relacji i układów, tak naprawdę tylko miłość potrafi wszystko wyprostować. Człowiek, który kocha i jest kochany, rozsupłuje supełki bez większych problemów, nie szamocząc się przy tym i nie obcierając sobie palców." 


W pewnym momencie życia każdy staje na rozdrożu dróg. Musimy podjąć decyzję, czy obecny stan naszego życia nam pasuje, czy chcemy zacząć od nowa. Nasi główni bohaterowie stają na rozstaju dróg i tylko od nich będzie zależeć to jak zakończy się ich historia. Czy będzie szczęśliwe zakończenie?

Cecylia to dojrzała kobieta. Ma męża oraz córkę. W jej małżeństwie nie dzieje się zbyt dobrze. Myślę, że to ich obopólna wina. W pewnym momencie dwoje ludzi przestaje o siebie dbać. Coraz bardziej się od siebie oddalają, czego skutkiem jest wypalenie, znalezienie nowej połówki oraz rozwód. Przykra sprawa prawda? 

"Jeśli życie staje się kwaśno-gorzkie jak cytryna, spróbuj dodać  do niego cukru i zrobić przepyszny sok." 

Autorka pokazuje nam jakie następstwa mogą mieć nasze decyzje. Kiedy balansujemy blisko krawędzi zawsze możemy spaść. Książka ma przesłanie. Nadzieja, ból, zazdrość to silne emocje. Czasem warto dać sobie czas i kolejną szansę. "(Nie) Miłość to książka. która da wam do myślenia. Może wysuniecie jakieś wnioski? Z pewnością spędzicie z nią miło czas. Spodoba się waszym mamą, cioci jak i tobie. Jest lekka, a zarazem nie odmóżdża. Polecam

Moja ocena 8/10

Anna Gołuch-Bidas

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Edippresse Książki







Audrey Carlan - "Ciało"

Audrey Carlan - "Ciało"

„Gdy nasze oczy się spotykają czuje ciepło rozlewające się w żołądku i tańczymy wokół siebie spojrzeniami, oceniając się, przypatrując się sobie nawzajem. Chcę oderwać od niego wzrok, ale mi się nie udaje.”

Audrey Carlan to autorka, której twórczość znam nie od dziś. Dzięki niej poznałam serię "Dziewczyny na miesiąc", która mi się podobała. Autorka w swoich powieściach pokazuje nam bardzo dużo scen seksu, jak to w erotykach. Literatura kobieca/erotyczna nie jest dla każdego. Więc mamy tutaj wiele za jak i przeciw. Okładki całej serii nawet mi się podobają, nie są niewiadomo jak oryginalne, ale najgorsze też nie. Opis na odwrocie zachęca nas do sięgnięcia po tę pozycję.
Mężczyźni nie niszczą kobiet. Oni je pochłaniają. Tak brzmi jeden tekst z okładki.

Na świecie wiele kobiet dotyka przemoc domowa. To problem światowy i dość powszechny. Mężczyźni cierpią na chorą zazdrość, która ich oślepia nie panują nad sobą i bum. Tragedia.
Autorka pokazała nam losy swojej głównej bohaterki jako osoby maltretowanej. Jej sposób być, kiedy pozbierała się. Ale co kiedy jej oprawca wraca, a jej obrzydliwie bogaty facet nie może nic z tym zrobić?

„Spójrz w lustro, Gigi. Widzisz tę osobę? To jedyna osoba, na którą możesz liczyć na tym świecie. Nigdy nie licz na to, że mężczyzna będzie dla ciebie wszystkim. Sromotnie się na nim zawiedziesz. Jeśli chcesz coś zdobyć w życiu,musisz sama po to sięgnąć”

Napięcie seksualne, które autorka dla nas przygotowała jest niemal namacalne. Książkę czyta się z zapartym tchem, co będzie dalej jak to się rozwinie. Ja jestem na tak. Nie jest to literatura górnych lotów, ale fajny erotyk bez wątków BDSM. Idealny dla odmóżdżenia, relaksu. Czas z powieścią spędziłam przyjemnie, nie mogłam się od niej oderwać. Cieszę się, że zostawiłam na jakiś czas tą serię i zabrałam się za nią mając przy sobie od razu cztery z pięciu powieści. Lubię kończyć i momentalnie zaczynać kolejną część. Unikam wtedy tego kaca, tęsknoty czy po prostu zniecierpliwienia. Polecam

Moja ocena 7/10
Anna Gołuhc-Bidas

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki

Meredith Wild, Chelle Bliss- "Zmysłowa dziewczyna z miasta"

Meredith Wild, Chelle Bliss- "Zmysłowa dziewczyna z miasta"


"Jesteśmy jak rzeki, przystojniaku. Płyniemy przez życie, dotykając różnych miejsc i zmieniając krajobraz wokół. Ale w głębi nurtu pozostajemy tacy sami. Jesteśmy wodą, mułem i kamieniami."

Kochani byłam bardzo ciekawa tej pozycji. Udało mi się ją skończyć we w miarę krótkim czasie. Książka jest przede wszystkim lekka. Za dużo akcji nie możecie się spodziewać no chyba, że wyjazd człowieka z gór do LA. Czy okładka jest wyjątkowa? Niekoniecznie. Przedstawia dwoje zakochanych w sobie ludzi, czyli dokładnie to co zawierają zapisane strony. Na odwrocie możecie przyjrzeć się kolejnym częścią twórczości Meredith Wild i Chelle Bliss. O czym jest ta powieść? Spójrzcie niżej.

"Jej słowa spadają na mnie jak cios, pozbawiają mnie tchu. A ona znów się o mnie ociera."


Zdrada, ból, rozwód, niechęć, niemoc. Autorka pokazuje nam jak rozwód wpływa na główną bohaterkę. Madison aby zacząć wszystko od nowa po zakończeniu wieloletniego związku, wybiera się na totalne zadupie. Spa położone jest w urokliwej mieścinie. Pewnego dnia przez przypadek poznaje tajemniczego, seksownego mężczyznę. Górski człowiek dostarcza jej miliony orgazmów, nie nie przesadzam. W tej powieści znajdziecie bardzo wiele seksu, w sumie tylko seks. Para kochanków zaszywa się w górskiej chacie, gdzie uprawiają miłość cały czas. Momentami było to aż uciążliwe, ileż można. Jak ułoży się życie tak dwóch różnych osób? Przekonajcie się sami.


"W jej oczach błyszczą zły. A mnie ogarnia strach, że wszystko popsułem."



Z pozoru lekka i dość przyjemna powieść. Momentami można było się nudzić, szczególnie jeśli przez 90% książki czytamy tylko o wielkim członku i dostarczaniu orgazmów. Nie jest to wybitnie niezwykła książka. Nie wywarła na mnie takiego wrażenia jakie zakładałam. Niestety czegoś mi tutaj zabrało, nie tylko akcji, jakiś manipulacji czy dramatu, ale takiego dobrego wykonania. Pomysł na fabułę fajny, ale wykonanie niekoniecznie. Co będzie w dalszych częściach? Nie wiem, ale z pewnością przeczytam i się z wami podzielę moimi spostrzeżeniami.
Tej serii nie mówię nie, mówię wykaż się.

Moja ocena 4/10

Anna Gołuch-Bidas

Za możliwość przeczytania książki dziękuję, Wydawnictwu Edipresse Książki

niedziela, 10 lutego 2019

Rachel E. Carter - „Czarny Mag. Adeptka"

Rachel E. Carter - „Czarny Mag. Adeptka"

Bardzo lubię książki, które pokazują, że nie tylko szczęście, ale również ciężka praca się opłaca. Jeśli mielibyśmy powierzyć życie jakiejś kosmicznej mocy, to co by to o nas mówiło? Czy ludzie by się wtedy starali, a może siedzieli z założonymi rękami? Seria Czarny Mag jest o przezwyciężaniu własnych słabości oraz wyciąganiu ręki po to, czego się chce. 

sobota, 2 lutego 2019

Rachel E. Carter - „Czarny Mag. Pierwszy rok"

Rachel E. Carter - „Czarny Mag. Pierwszy rok"

Fantasy, fantastyka, czary, magia, young adult, to słowa, które wywołują u mnie szybsze bicie serca. Od dłuższego czasu rynek wydawniczy rozpieszcza takich gagatków jak ja. Masowe wydawanie serii na rynkach zagranicznych oraz kupowanie praw przez rodzimych wydawców stało radością dla mej skołatanej duszy. Można zapytać – czy jednak nie jest tego za dużo? W niektórych momentach może i tak, kiedy twórcy tworzą wszystko na przysłowiowe jedno kopyto, lecz wiele pomysłów jest wzbogaconych o ciekawe koncepcje. 

piątek, 17 sierpnia 2018

Jenny Han - „Do wszystkich chłopców, których kochałam”

Jenny Han - „Do wszystkich chłopców, których kochałam”

Kiedy jest się już dorosłym, ma własny dom, pracę oraz masę innych obowiązków, zaczyna się doceniać małe rzeczy. Kawa wypita w spokoju czy wspólny wieczór z ukochanym to rarytas. Pamiętam jak byłam młodsza i wyobrażałam sobie dorosłe życie. Tak, będę szczęśliwa, do niczego nie będę się zmuszać. Wiecie, cud, miód, orzeszki. Niestety rzeczywistość jest inna. Choć nie mogę narzekać na wszystko, to jest wiele do poprawy. Ostatnio szczególnie to odczuwam. Co wtedy robię? Wyznaczam sobie cele, które chcę osiągnąć. Podejmuję decyzję i choć są trudne do zrealizowania, to się nie poddaje. Na odstresowanie sięgam po komedie romantyczne, młodzieżowe, horrory (ciężko wytłumaczyć) oraz lekkie i przyjemne powieści, które dają mi się oderwać. Najlepiej jak pozwolą mi też powrócić do młodzieńczych lat, tamtych problemów. Tak, bardzo chciałabym mieć je teraz. Właśnie dlatego sięgnęłam po powieść Do wszystkich chłopców, których kochałam. 


Najgorsze jest to, że przez ten głupi, nic nie znaczący pocałunek zacząłeś mi się podobać, chociaż nigdy wcześniej nie patrzyłam na Ciebie jak na ewentualnego chłopaka.
Lara Jean to nieśmiała dziewczyna, która bardzo często odpuszcza. Nie lubi pokazywać kiedy ją coś boli albo martwi. Rodzina jest dla niej najważniejsza. Chce być niewidzialna dla otoczenia, ale zdarzają się momenty, że brakuje jej uwagi. Zadurzyła się już pięć razy. Zawsze była to głęboko skrywana miłość, którą chowała w środku siebie. Gdy uczucia są zbyt przytłaczające – pisze list miłosny, który adresuje, ale nigdy nie wysyła, tylko chowa w pudełku. Tak radzi sobie z odrzuceniem. To jej sposób na przetrawienie wszystkiego. Pewnego dnia listy znikają i zaczyna się ciąg śmiesznych, ale również przerażających sytuacji. Co z tego wyniknie? Czy Lara Jean będzie szczęśliwa? 

Muszę przyznać, bez bicia, że z książką miałam nie lada problem. Owszem, słyszałam o wcześniejszym wydaniu, ale jakoś zawsze nie było nam po drodze. Wpływ na to miał fakt braku kolejnych części w naszym języku. Aż do teraz. Wzięłam książkę, zaczęłam czytać i po kilkudziesięciu stronach... odłożyłam. Nie mogłam przebrnąć. Mimo że tematyka wydawała się ciekawa, bohaterka była bardzo dziecinna, a styl pisania mi nie przypadł do gustu. I tak krążyliśmy koło siebie ze dwa dni. Stwierdziłam, że jednak muszę skończyć to co zaczęłam. Po skończeniu cieszę się, iż nie odpuściłam, ponieważ wiele bym straciła. 

Zależy ci tylko na chłopakach, którzy z jakiegoś względu są dla ciebie poza zasięgiem. A wiesz dlaczego to robisz? Dlatego, że się boisz - Czego się tak boisz?
Lara Jean to dziewczyna zamknięta w sobie, która rzadko mówi o swoich uczuciach. Stara się jak najlepiej, żeby wszyscy wkoło byli zadowoleni. Mieszka z siostrami i tatą. Mama umarła, a jej obecność cały czas jest odczuwalna w domu. Członkowie rodziny bardzo często ją wspominają. Samotny ojciec stara się jak może w babskim środowisku. Dziewczyny bardzo mu pomagają. Zawarły pakt, w którym będą tacie zawsze pomagać. Sytuacja się trochę zmienia kiedy Margot, najstarsza siostra Song, wyjeżdża na studia o Szkocji. To ona zawsze zajmowała się wszystkim i pilnowała żeby nie było wpadek. Teraz ten obowiązek spada na główna bohaterkę. Często zapomina o sobie. Dlatego też stosuje metodę niewysłanych listów miłosnych. Skrywa swoje uczucia i nie chce nikomu o nich mówić. Niespodziewana ich wysyłka jest najlepszą i jednocześnie najgorszą rzeczą jaka ją spotkała. Opisała w niej uczucia, również do byłego chłopaka siostry. Aby uwierzył, że to stare dzieje, postanawia zgodzić się na pewien kontakt. 

Podoba mi się, naprawdę jestem zauroczona powieścią. Mimo topornego początku, całość jest słodko gorzką historią o dorastaniu, tęsknocie, potrzebie akceptacji, wybaczaniu i wychodzeniu ze swojej strefy komfortu. Główna bohaterka jest idealnym przykładem, że nastolatka nie musi się buntować, żeby być ciekawą postacią. Autorka przedstawiła ciekawą tezę – grzeczne dziewczynki również mogą być interesujące. W świecie, gdzie dominują odważne i twardo stąpające po ziemi kobiety, Lara Jean jest kimś innym. Nie ma w niej wulgarności, potrzeby błyszczenia. Jest taka jak my. Ma swoje obawy, troski, zmaga się odrzuceniem, brakiem akceptacji, wyszydzaniem. Zapewne każda z nas zmagała lub zmaga się z nieodwzajemnioną miłością. Stwierdziłam, że bohaterka targają takie same emocje, jak mną gdy miałam naście lar. Ba! Nawet teraz, mimo że licznik pokazuje 30. Jest jednocześnie delikatna i rozsądna. Podoba mi się, a naprawdę nie myślałam, że tak będzie. 


Powieść jest typową młodzieżówką, która opowiada o nastoletnich problemach, jednak przesłania z niej płynące można zastosować w dorosłym życiu. Jak pisałam wcześniej, ostatni czas nie jest dla mnie łatwy. Dużo w nim wątpliwości oraz zmagania się z własnym ja. Poczucie niespełnienia i porażki – norma. Każdy, kolejny przykład, że nie jestem sama, jest na wagę złota. Powieść pozwoliła mi się wypłakać, ale również śmiać. Spadł mi częściowy ciężar z barków, a dziura w środku jakby trochą zmalała. 

Autorka ma bardzo specyficzny styl pisania. Naprawdę! Jeśli się go nie polubi, to nic z tego nie będzie. Czyta się szybko, ale pierwsze kilkadziesiąt stron trochę przynudza i nie zachęca do czytania. Radzę wam przez nie przebrnąć, ponieważ potem jest tylko lepiej. Po skończeniu powieści, w głowie pojawiło się słowo: uroczo, bo właśnie taka jest lektura. Słodka, dziewczęca, pełna dziwnych i wywołujący chichot sytuacji. Podczas czytania zamieniłam się w nastkę, która z wypiekami na twarzy, cieszyła się, że żenujące sytuacje nie trafiły na nią. Jednocześnie trzymałam kciuki żeby Sara Jean przełamała swoje opory i zaczęła żyć. Przestała się tyle martwić. Płyneła z nurtem jaki los jej daje. 


Jenny Han bardzo dobrze nakreśliła wątek miłosny, ale głównie skupia się na rodzinnych relacjach. To właśnie one są motorem napędowym wszelkich działań rodziny Song. To jak radzą sobie z problemami i wzajemnie wspierają jest godne podziwu. Zapewne wiele osób pozazdrości im takich relacji. 

Cudowna, wspaniała i kochana (tak wiem, dziwne stwierdzenie) powieść, który jest lekka, przyjemna oraz pouczająca. Najlepiej trafi do młodych, którzy właśnie wchodzą w dorosłość. Da pociechę, ukojenie. Dorośli z sentymentem wrócą do dawnych czasów. Przypomną sobie jak to było mieć naście lat. A od dziś możecie zobaczyć ekranizacje te cudownej książki na Netflix.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


Katarzyna Gnacikowska vel Sowix

piątek, 10 sierpnia 2018

Alicja Sinicka- "Oczy wilka"

Alicja Sinicka- "Oczy wilka"


"W tym tajemniczym spojrzeniu dostrzegam lekkość i… bezbronność. Teraz to ja patrzę za jego piękne oczy. Nie widzę już idealnych rysów twarzy, białych zębów i umięśnionej sylwetki, ale dziwną jasność bijącą od zaciekawionych źrenic. Czuję, że wchodzi mi do umysłu, jest coraz głębiej, głębiej."

środa, 25 lipca 2018

Kylie Scott - „Lick”

Kylie Scott - „Lick”
Erotyki, to gatunek, który bardzo lubię, ale podchodzę do nich z dużą rezerwą. Boje się, że kolejny tytuł mnie niemile zaskoczy, obrzydzi, wywoła odruch wymiotny czy po prostu zniesmaczy. Oj tak... I takie przypadki były. Po konkretnym tomiszczu mam ochotę krzyczeć, a egzemplarz ląduje jak najdalej od mojej osoby. Nie ma mowy żebym jeszcze raz podniosła takie cudo. Możecie się dziwić, ale to już jest szczyt, żeby mnie obrzydzić. Jestem osoba, którą naprawdę ciężko jest wprowadzić w taki stan. Nie mówiąc już o jakiś krępujących sytuacjach. Szczególnie rozmowami o seksie. Nie jest to temat tabu. 

Ker Dukey, K. Webster - „Skradzione laleczki”

Ker Dukey, K. Webster - „Skradzione laleczki”
Mam tyle myśli, które pragnę przedstawić wam już, teraz, natychmiast o Skradzionych laleczkach. Istny mętlik w głowie. Chciałabym żebyście dobrze odebrali moje słowa, bo jak relacjonuje na żywo swoje wrażenia, to ludzie patrzą na mnie na jak na wariatkę. Uwierzcie mi, jest o czym gadać. Opis książki obiecuje mrok, kontrowersyjne sytuacje, strach, ból i czytanie książki na wdechu. Chcecie wiedzieć jak było u mnie? Zapraszam do recenzji. 


Copyright © 2016 Zapiski książkoholiczki , Blogger